sobota, 27 lutego 2016

Mój nowy "imidż"

OKULARY
No tak, miałem je nosić... ale strasznie nie lubiłem, bo spadały z nosa, bo przeszkadzały, bo zahaczały o aparaty słuchowe, bo bo bo... więc leżały w szufladzie...Od czasu do czasu mama wkładała mi je na oczy, ale ja wciąż protestowałem. Ostatnio jednak zacząłem mocno zezować, widać to na zdjęciach, na których praktycznie oczy mi się spotkają ze sobą... Od listopada aż do lutego musiałem czekać na wizytę u mojej Pani okulistki (na NFZ, bo prywatnie za "dwie stówki" to tylko miesiąc się czeka...) No i wyszło szydło z worka...znaczy Pani doktor od razu zauważyła, że nie noszę okularów. Badanie też nie kłamało - wada się ujawniła aż do +5 na jednym i drugim oku... no i ten zez. Pani dr zrobiła bardzo poważną minę i zawyrokowała, że BEZWZGLĘDNIE muszę nosić okulary. Bardzo lubię tą Panią doktor, a poza tym wiecie co, teraz nareszcie dobrze widzę! więc noszę je! Pierwszy dzień dotykałem wciąć oczu, jakby upewniając się, że to moje oczy. A teraz sam wstaję i idę po okulary. Wiadomo, że jest czasem trudno pogodzić i aparaty słuchowe i zauszniki okularów, ale daję radę. Jestem dzielny...i jaki przystojny!

1 komentarz: