środa, 9 grudnia 2015

Słuchowisko

Jak wiecie z moim słuchem nie jest najlepiej, no po prostu nie słuchają się uszy. Ponoć ślimaki uszkodzone od urodzenia mam. Nie wiem o co chodzi, bo ślimaki lubię oglądać - takie śmieszne czułki mają...
Wracając jednak do uszu nieusłuchanych, jeżdżę co jakiś czas na badania kontrolne. Jednak nie lubię tego "BERA" - nie dość, że brzmi jak beczenie owiec, to jeszcze nakładają mi na głowę takie klejące diody i później jeszcze słuchawki i włączają jakiś zgrzyty, a ja lubię Mozarta. No i z tym całym podłączonym czymś każą mi spać! I się nie wiercić! Tak też, jak możecie się domyślić nie współpracuję i zamiast spać podczas badania wybudzam się. Grudzień to ewidentnie nie jest czas na tego typu eksperymenty, nie i już! W piątek nie dałem się i w poniedziałek się nie dałem... Rodzice trochę zdenerwowani, bo ponoć kolejny termin badania dopiero na marzec...no może będę wówczas w wiosennym nastroju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz